Archiwum kategorii: Świat

podróże marzeń? Zwiedzanie Fidżi

 

Zwiedzanie Fidżi

 

Miałam na sobie T-shirt i dżinsy do kolan i jednak nie był to najlepszy wybór. Widać było moje ręce, szyję, łydki i twarz, a szłam ulicą czując się nago. Cmokanie, mlaski, gwizdy, krzyki. Wyjęłam z plecaka koszulę z długim rękawem i zapięłam pod samą szyję. Koszulę, która w zamyśle miała mnie chronić przed palącym popołudniowym słońcem, nie przed hej skarbie, może przeniesiesz się do mnie na kilka dni?

Młoda, szczupła blondynka, sama. Wiem jak świat wygląda, nie urodziłam się wczoraj. Mogę nie zgadzać się z wieloma rzeczami, ale gdy jestem w mniejszości, w tym przypadku w zdominowanym mężczyznami społeczeństwie, fidżyjskim miasteczku Lautoka, najlepiej jest zacząć marzyć o byciu niewidzialną, ewentualnie o powrocie do Nowej Zelandii.

 

 

Czytaj dalej podróże marzeń? Zwiedzanie Fidżi

Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca

Ostatnie 24 godziny przed wyjazdem do Australii to chaos

 

Co jeszcze zabrać? O czym zapomniałam tym razem – prawo jazdy, buty, mózg? Spakowałam nas wieczór wcześniej, tak żeby rano już tylko wypić kawę i móc ruszać. Wstaliśmy z cieplutkiego łóżka i wyszliśmy na czarną noc.

Dzisiaj spełniłam namiastkę marzenia, żeby przeżyć coś podwójnie, na przykład, żeby spędzić Sylwestra na Antypodach, a później wsiąść w samolot i spędzić go gdzieś ponownie – mogą być Hawaje, bo to najbliżej Nowej Zelandii. Różnica czasu wynosi 22 godziny, a lot zająłby zaledwie 15 godzin, więc byłby jeszcze mały zapas. Brzmi jak dobra zabawa, ale odłożyłam ten plan na za kilka lat – bezwizowy wjazd do USA z paszportem nowozelandzkim brzmi jeszcze lepiej, poza tym na dzień dzisiejszy mój mąż zablokował tę imprezę mówiąc, że jego noga nie postanie w USA dopóki króluje tam Trump.

Czytaj dalej Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca

Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

 

Do Ośrodka Pandy Wielkiej w Chengdu w prowincji Sichuan słynącej z ostrych przypraw jechałam 48 godzin

 

W pociągu, który wlókł się w nieskończoność zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Czymże jest bariera językowa po 20 godzinach monotonnej jazdy?

Kiedy Twoja zaplanowana trasa wynosi kilkanaście tysięcy kilometrów, czy to lubisz czy nie dużo czasu spędzasz przemieszczając się. Czasami, szczególnie w tak ogromnym kraju jak PRC dzień polega tylko na usadowieniu tyłka w pociągu. Po kilkunastu godzinach w przedziale, nawet Ci najbardziej nieśmiali, lub tacy jak ja niełaknący nowych znajomości w końcu i tak nawiązują kontakt.

Poznałam w ten sposób młodą Chinkę niedługo kończącą studia. Była bardzo ciekawa nas, obcokrajowców i miała mnóstwo pytań.

Czytaj dalej Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

W poszukiwaniu Andromedy

 

Back to reality

 

Ciekawie było tak się wyzerować, tak zapomnieć o tym, co się dzieje dookoła, wyłączyć telefon i nie mieć dostępu do Internetu. Po tygodniu bez technologii po powrocie z Samoa, wchodząc na jakieś stronki wyglądałam, jakbym od nowa uczyła się stukać w klawiaturę. Wszystko było takie dziwne, a literki takie malutkie, jak nie w moim laptopie, tylko sprzęcie, który widzę pierwszy raz na oczy. Wchodząc na fejsa po tygodniu zdajesz sobie sprawę, że tam wszystko wygląda tak samo. Takie same zdjęcia, Ci sami ludzie robiący te same rzeczy co zawsze. Jakby tak chcieć to wszystko przeglądać, to zajmowałoby to ocean czasu każdego dnia. Dopiero kiedy się odpuści na jakiś czas można nabrać dystansu i zapytać siebie, że właściwie… po co?

Czytaj dalej W poszukiwaniu Andromedy