Archiwum kategorii: Świat

Metropolie nocą – Shanghaj

13 000 kilometrów transportem publicznym

 

Płynąc promem z Wyspy Mana na Viti Levu na Fidżi poznałam sympatycznego studenta, Chińczyka, mieszkającego od trzech lat w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Prom płynął niecałą godzinę, więc zaczęliśmy rozmawiać o podróżach, a ponieważ spędziłam w jego kraju 6 tygodni i miałam kilka zdjęć na telefonie zaczął zasypywać mnie pytaniami.

Opowiedziałam mu w pigułce, że pokonaliśmy 13 000 kilometrów transportem publicznym przez dwa kraje, Chiny i Mongolię, często brudni i wytrzęsieni po wielu godzinach spędzonych w autokarach bez dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”. Żeby go przypadkiem nie urazić wolałam nie wchodzić w szczegóły moich wrażeń z Chin, ale on chciał posłuchać turystycznego punktu widzenia.

Czytaj dalej Metropolie nocą – Shanghaj

Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

Do Ośrodka Pandy Wielkiej w Chengdu w prowincji Sichuan słynącej z ostrych przypraw jechałam 48 godzin

W pociągu, który wlókł się w nieskończoność zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Czymże jest bariera językowa po 20 godzinach monotonnej jazdy?

Kiedy Twoja zaplanowana trasa wynosi kilkanaście tysięcy kilometrów, czy to lubisz czy nie dużo czasu spędzasz przemieszczając się. Czasami, szczególnie w tak ogromnym kraju jak PRC dzień polega tylko na usadowieniu tyłka w pociągu. Po kilkunastu godzinach w przedziale, nawet Ci najbardziej nieśmiali, lub tacy jak ja niełaknący nowych znajomości w końcu i tak nawiązują kontakt.

Poznałam w ten sposób młodą Chinkę niedługo kończącą studia. Była bardzo ciekawa nas, obcokrajowców i miała mnóstwo pytań.

Czytaj dalej Po pierwsze – nigdy nie idę za tłumem

W poszukiwaniu Andromedy

 

Back to reality

 

Ciekawie było tak się wyzerować, tak zapomnieć o tym, co się dzieje dookoła, wyłączyć telefon i nie mieć dostępu do Internetu. Po tygodniu bez technologii po powrocie z Samoa, wchodząc na jakieś stronki wyglądałam, jakbym od nowa uczyła się stukać w klawiaturę. Wszystko było takie dziwne, a literki takie malutkie, jak nie w moim laptopie, tylko sprzęcie, który widzę pierwszy raz na oczy. Wchodząc na fejsa po tygodniu zdajesz sobie sprawę, że tam wszystko wygląda tak samo. Takie same zdjęcia, Ci sami ludzie robiący te same rzeczy co zawsze. Jakby tak chcieć to wszystko przeglądać, to zajmowałoby to ocean czasu każdego dnia. Dopiero kiedy się odpuści na jakiś czas można nabrać dystansu i zapytać siebie, że właściwie… po co?

Czytaj dalej W poszukiwaniu Andromedy

Los na loterii zwany życiem

 

W Polsce mamy przerwę świąteczną, jedne ferie i dwumiesięczne wakacje, a w Nowej Zelandii są trzy dwutygodniowe przerwy i jedna sześciotygodniowa, co oznacza, że w Nowej Zelandii dzieciaki ciągle mają jakieś wakacje. Kiedy centra handlowe i place zabaw pękają w szwach o 11 rano to wiadomo, że znowu są wakacje. Jaki układ jest lepszy? W wielu krajach są różne rozwiązania i jakoś wszystko na tym świecie funkcjonuje, więc ciężko powiedzieć.

Czytaj dalej Los na loterii zwany życiem