Archiwum kategorii: Tonga

To chyba musi być szok kulturowy!

 

Nasi sąsiedzi zza ściany to para w średnim wieku, pochodzą z Królestwa Tonga. Ona, potężna jak na Tongijkę przystało, przychodzi do mnie któregoś dnia onieśmielona i pyta, czy nie chciałabym torby ubrań, bo jestem pierwszą osobą w rozmiarze „s”, jaka jej przyszła na myśl.  

Coś wzięłam, może kiedyś dam tym rzeczom drugie życie. Przeglądam pstrokate szmatki, bardziej z grzeczności niż z potrzeby, rozmawiamy.

Czytaj dalej To chyba musi być szok kulturowy!

W cywilizowanym kraju nie zjada się innych ludzi, czyli ciekawostki o Królestwie Tonga

 

1. Kanibalizm – ostatni oficjalnie zanotowany przypadek kanibalizmu w tym kraju miał miejsce 120 lat temu. Do Królestwa Tonga przybyła wówczas grupa misjonarzy chcąca wytłumaczyć tubylcom, że w kulturalnym i cywilizowanym kraju nie zjada się innych ludzi. Tongijczycy rzekomo odpowiedzieli im – „nawet wrogów”? („even enemies?”).

Część misjonarzy stała się tamtego dnia daniem głównym – nie miało to jednak nic wspólnego z głodem czy brakiem protein, a traktowane było jak emanacja siły.

Czytaj dalej W cywilizowanym kraju nie zjada się innych ludzi, czyli ciekawostki o Królestwie Tonga

3,5 kilograma przygody

 

Spotkałam w życiu kilka osób, które wyraźnie podkreślały, jak bardzo nie cierpią latać, ale to na pewno nie ja. Uwielbiam to. Teraz, 8 lat i kilkadziesiąt lotów później nic się nie zmieniło. Nadal uwielbiam każdy moment lotu i tak już pewnie zostanie. Mając do zabicia dwie godziny na lotnisku zaczęłam liczyć ile ich dokładnie było, ale po drodze odpuściłam, bo to i tak nie ma znaczenia.

Czytaj dalej 3,5 kilograma przygody

Po co komu wifi w raju?

 

Wyjazd na Wyspę Fafa poleciła mi Tongijka, z którą rozmawiałam na lotnisku w Auckland. 

Uwierzyłam jej, że jest to destynacja warta zachodu i postanowiłam tam popłynąć głównie dlatego, że ona nie była turystką, a wychowała się na Tonga. Uznałam, że wie co mówi. Żeby podkreślić niepowtarzalność swoich wakacji turyści często mają skłonność do przesadzania i koloryzowania tego, co widzieli. Nic w tym złego, taka ludzka natura, mój mąż mówi o mnie podobnie.

Po prostu nie chciałam tracić całego dnia na coś co by nie było tego warte.

Czytaj dalej Po co komu wifi w raju?