Archiwum kategorii: Z przymrużeniem oka

Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

 

W tym roku doszłam do momentu,

 

kiedy 5 tygodni przerwy między wyjazdami stało się dla mnie problemem. Czasami nie wiem co mam robić z tym całym czasem. Nie palę się do pracowania więcej, niż aktualnie. Dzieci mieć nie chcę, a zwierząt mieć nie mogę z uwagi na „no pet policy” na naszym osiedlu. Nie umiem albo nie chcę zaczepić się w jednym miejscu pracy na dłużej, ponieważ zawsze gdzieś z tyłu głowy wiem, że to bez sensu. Prędzej czy później będziemy chcieli wyjechać, ponieważ życie stacjonarne nie jest dla nas. Będę potrzebowała kilku tygodni, miesiąca, kilku miesięcy, roku, kilku lat… i odejdę, bo mam inne priorytety.

Czytaj dalej Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

W czepku urodzeni?

 

Kiedy w zeszłym roku uświadomiłam sobie,

 

że niedługo kończę 30 lat przestałam nosić moje ulubione nauszniki sówki. Są pluszowe i mają pomarańczowe łapki. Każda z sówek mruga zalotnie oczkiem i kiedy mam je na głowie wywołują uśmiech na twarzy większości osób z którymi rozmawiam. 

Kiedy przyszła zima wyszłam na zakupy bez nich i Pani ekspedientka, z którą znamy się od kilku lat z widzenia mówi do mnie – hey, I haven’t seen you wearing your owl ear muffs this winter, how are you gal? A ja jej na to – Well, you know, I think I’m too old to be wearing them, but maybe next year 🙂 Pośmiałyśmy się jak zawsze, wróciłam do domu i nie założyłam ich zeszłej zimy ani razu.

Czytaj dalej W czepku urodzeni?

Scrolluj dalej, to tylko Nowa Zelandia

 

Czasami piszecie do mnie, że ten kraj to wcale nie jest taki raj na ziemi. Bo ludzie zasuwają sześć dni w tygodni, żeby uciułać na spłatę kredytu i mieć co do garnka włożyć. Bo jest ogromna liczba bezdomnych na ulicach spowodowana kryzysem mieszkaniowym z roku 2015, kiedy było więcej zapotrzebowania niż domów. Zgadzam się. Nie ma miejsca, które w stu procentach zadowoli każdego. Aotearoa, a szczególnie Auckland ma wiele wad, które widuję na co dzień i nie udaję, że problemy nie istnieją. Wolę jednak pisać o dobrych rzeczach. O tych złych możecie poczytać w gazetach.  

Spotkałam się też z opinią, że „to tylko Nowa Zelandia”, kraj dla ludzi, którzy nie mają dużych wymagań. Często mam wrażenie, że jeśli ludzie chcą być nieszczęśliwi, to tacy będą obojętnie czy wybiorą życie w Koszalinie, Pradze, Helsinkach, Auckland czy w Sydney. Zawsze znajdą powód do narzekania i wiecznego porównywania się z innymi.

Czytaj dalej Scrolluj dalej, to tylko Nowa Zelandia