Archiwum kategorii: Z przymrużeniem oka

Kupować, wyrzucać, konsumować

 

Mój parter nie musi robić dokładnie tego samego co ja, byle tylko mnie wspierał. Kiedy poszłam na pierwszą randkę z przyszłym mężem i wspomniałam o swoich planach, odpowiedział „a kiedy zwiedzisz już wszystkie kraje, to na emeryturze będziesz mogła wrócić do tych, które podobały Ci się najbardziej”. On do tej pory wie co powiedzieć, żeby mi zawrócić w głowie. 8 miesięcy później mięliśmy wyznaczoną datę ślubu.

Mieszkając w Szczecinie w latach 2012-2013 żyliśmy z jednej pensji z której opłacaliśmy czynsz, rachunki, wyżywienie i ogólnie „życie”. Czasem jakieś kino, knajpy, albo weekendowe wyjścia na gofry do Parku Kasprowicza. Na jednym z takich spacerów w tym parku się zaręczyliśmy.

Czytaj dalej Kupować, wyrzucać, konsumować

Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

 

W tym roku doszłam do momentu,

 

kiedy 5 tygodni przerwy między wyjazdami stało się dla mnie problemem. Czasami nie wiem co mam robić z tym całym czasem. Nie palę się do pracowania więcej, niż aktualnie. Dzieci mieć nie chcę, a zwierząt mieć nie mogę z uwagi na „no pet policy” na naszym osiedlu. Nie umiem albo nie chcę zaczepić się w jednym miejscu pracy na dłużej, ponieważ zawsze gdzieś z tyłu głowy wiem, że to bez sensu. Prędzej czy później będziemy chcieli wyjechać, ponieważ życie stacjonarne nie jest dla nas. Będę potrzebowała kilku tygodni, miesiąca, kilku miesięcy, roku, kilku lat… i odejdę, bo mam inne priorytety.

Czytaj dalej Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

W czepku urodzeni?

 

Kiedy w zeszłym roku uświadomiłam sobie,

 

że niedługo kończę 30 lat przestałam nosić moje ulubione nauszniki sówki. Są pluszowe i mają pomarańczowe łapki. Każda z sówek mruga zalotnie oczkiem i kiedy mam je na głowie wywołują uśmiech na twarzy większości osób z którymi rozmawiam. 

Kiedy przyszła zima wyszłam na zakupy bez nich i Pani ekspedientka, z którą znamy się od kilku lat z widzenia mówi do mnie – hey, I haven’t seen you wearing your owl ear muffs this winter, how are you gal? A ja jej na to – Well, you know, I think I’m too old to be wearing them, but maybe next year 🙂 Pośmiałyśmy się jak zawsze, wróciłam do domu i nie założyłam ich zeszłej zimy ani razu.

Czytaj dalej W czepku urodzeni?

Scrolluj dalej, to tylko Nowa Zelandia

Czasami piszecie do mnie, że ten kraj to wcale nie jest taki raj na ziemi. Bo ludzie zasuwają sześć dni w tygodni, żeby uciułać na spłatę kredytu i mieć co do garnka włożyć. Bo jest ogromna liczba bezdomnych na ulicach spowodowana kryzysem mieszkaniowym z roku 2015, kiedy było więcej zapotrzebowania niż domów. Zgadzam się. Nie ma miejsca, które w stu procentach zadowoli każdego. Aotearoa, a szczególnie Auckland ma wiele wad, które widuję na co dzień i nie udaję, że problemy nie istnieją. Wolę jednak pisać o dobrych rzeczach. O tych złych możecie poczytać w gazetach.  

Spotkałam się też z opinią, że „to tylko Nowa Zelandia”, kraj dla ludzi, którzy nie mają dużych wymagań. Często mam wrażenie, że jeśli ludzie chcą być nieszczęśliwi, to tacy będą obojętnie czy wybiorą życie w Koszalinie, Pradze, Helsinkach, Auckland czy w Sydney. Zawsze znajdą powód do narzekania i wiecznego porównywania się z innymi.

Czytaj dalej Scrolluj dalej, to tylko Nowa Zelandia