Archiwum kategorii: Z przymrużeniem oka

Która jest godzina? It’s travel o’clock!

 

Zajęło mi trzy dni, żeby się przyzwyczaić, że dzień to noc, a noc to dzień. Moja mama funkcjonowała na czasie polskim, w telefonie lecąc przez Heathrow w Londynie ustawił jej się czas brytyjski i kiedy się spotkałyśmy w Singapurze cała sytuacja była zbyt śmieszna żeby przestawić telefony na czas lokalny, bo z natury nie chodzimy na łatwiznę. Ja żyję czasem nowozelandzkim, a największe jaja zaczynały się jak ustawiając budzik próbowałyśmy ustalić która jest godzina. Skoro w Londynie jest 10 rano, w Polsce musi być 9 rano, czyli w Nowej Zelandii jest 20 wieczorem, bo przeszliśmy niedawno na czas letni, a Polska jeszcze wtedy nie operowała na czasie zimowym. (Chyba aż tak bardzo mi nie zależy, żeby wiedzieć która jest godzina, mówię w końcu, bo zajmowało to tak długo, że godzina dawno zdążyła się zmienić. Poza tym dla mnie godzina jest zawsze taka sama – it’s travel o’clock.)

Czytaj dalej Która jest godzina? It’s travel o’clock!

6 lat razem, a nadal nie opanowaliśmy sztuki chodzenia na kompromisy

 

Nasz weekend na rajskiej Wyspie Rotoroa skończył się tak, że dzień przed wyjazdem zadzwoniła do mnie Pani zatrudniona w transporcie portowym z informacją, że wszystkie statki są odwołane. Widziałam w prognozie pogody, że ma padać deszcz, mówię jej, ale żeby tak od razu wszystko odwoływać? To nie tylko deszcz jak się okazało. W Meksyku odnotowano trzęsienie ziemi o natężeniu 8,2 i fala tsunami szła w naszą stronę.

Czekam od maja aż przestanie padać, wybrałam drugi weekend wiosny w nadziei na poprawę pogody a i tak okazało się, że zaplanowałam cały wyjazd w najgorszym możliwym momencie. (Co ma wisieć nie utonie, ruszamy na Rotoroa Island w ten weekend!)

Czytaj dalej 6 lat razem, a nadal nie opanowaliśmy sztuki chodzenia na kompromisy

Nowa Zelandia, kraj w którym absurd goni absurd?

 

1. Trzeba zacząć od owiec, bo czy istnieje coś bardziej nowozelandzkiego? Kiedy ostatnio wracając z Fidżi zobaczyłam przez lufcik w samolocie zieleń i pasące się owce, już wiedziałam, że jestem w domu.

Zdajemy aktualnie egzamin na prawo jazdy (a bardziej przekształcamy polskie na odpowiednik nowozelandzki). Ucząc się teorii nie mogło zabraknąć pytania o to jak kierowca powinien się zachować na widok stada owiec! Czytaj dalej Nowa Zelandia, kraj w którym absurd goni absurd?

A za co Ty mnie kochasz?

 

Kochasz mnie?

Tak skarbie.

A za co Ty mnie kochasz?

Za to, że wracając z pracy każdego dnia rozświetlasz mieszkanie swoim uśmiechem.

Za to, że cieszą Cie drobnostki. Jeśli małe rzeczy nie sprawiałyby Ci radości nigdy nie umiałbyś docenić tych dużych.

Za to, że nigdy nie dałeś mi wątpliwości, że jestem na pierwszym miejscu.

Czytaj dalej A za co Ty mnie kochasz?