Wegetariańskie wcale nie znaczy nudne!

 

Zostaw ziemniaki, ale zjedz mięso

 

Jak człowiek wypowiada swoją opinię, to musi liczyć się z tym, że nie każdemu ona przypadnie do gustu. O odżywianiu staramy się poza sobą nie rozmawiać, bo sporo z tym zachodu i najlepiej jak każdy żyje po swojemu. Nadal jesteśmy jednak tylko ludźmi i popełniamy błędy czasem w rozmowie z innymi wspominając, że od zeszłego roku nie jemy jajek, ryb, mięsa czy nabiału (masła, jogurtów, mleka, maślanki). Zdarzają się wyjątki zwłaszcza w przypadku ryb, szczególnie na wakacjach.

O Boooże, słychać lament w odpowiedzi. TO CO WY JECIE!? 

Wszystkie możliwe potrawy wegetariańskie! 

Czytaj dalej Wegetariańskie wcale nie znaczy nudne!

Czy po drugiej stronie globu zostali jacyś normalni ludzie?

 

Brutalnie prawdziwe ogłoszenia o pracę, apetyczne strategie marketingowe, gusta i guściki, czyli nowa garść absurdalnych ciekawostek o Nowej Zelandii!

1.  Wiem, że nie polubicie mnie za to. Polska przeszła na czas letni, co oznacza tylko jedno – po drugiej stronie globu czas wyjąć zimowe ubrania z szafy!

Czytaj dalej Czy po drugiej stronie globu zostali jacyś normalni ludzie?

A może by tak rzucić wszystko?

 

Pewna para Nowozelandczyków w średnim wieku po 4 latach pracy w korporacji postanowiła rzucić wszystko… i zacząć na nowo. Skądś to znamy!!!

Im należy się szczególny szacunek, bo w złożeniu wypowiedzeń nie przeszkodziły im trzy córeczki w wieku przedszkolnym. Co zrobili? Poszli za głosem serca i postawili na ogrodnictwo, zakładając Farmster. Szkopuł w tym, że mają pasję i rękę do roślin, ale nie posiadają ziemi. Zaczęli więc szukać ludzi, którzy mają za domem kawałek przestrzeni oferując przekształcenie jej w ogrody warzywne (nadaje się każda ziemia o wielkości przynajmniej 12 metrów kwadratowych z dostępnością słońca), a jedyny obowiązek jaki należy do właścicieli to nawadnianie.

Czytaj dalej A może by tak rzucić wszystko?

Zwiedzanie okolic Auckland – Wyspa Motuihe

 

Na nowozelandzką Wyspę Motuihe przypłynęłam oficjalnie po to, żeby ćwiczyć kondycję fizyczną przez trekkingiem po Himalajach, który robimy w przyszłym miesiącu, a mniej oficjalnie również dlatego, żeby uciec przed Auckland. Półtora milionowe miasto to czasem o półtora miliona ludzi za dużo. W czasie rejsu zatrzymaliśmy się na chwilę w jednej z zatok w Devonport, gdzie rybacy karmili płaszczki. Nie było nawet 9 rano, a płaszczki pływały tuż pode mną, śmiała mi się gęba. Mieszkam w raju!!! Ty lepiej daj sobie już spokój z tymi wycieczkami i zajmij się prawdziwym życiem, usłyszałam kilka lat temu jeszcze będąc w Polsce, co do tej pory jest najgorszą radą jaką kiedykolwiek dostałam, ale całe szczęście obyło się bez tłumaczenia jak to prawdziwe życie powinno wyglądać! Przecież nic innego nie daje takiego kopa endorfin mojemu organizmowi jak zwiedzanie świata, nic tak nie poszerza horyzontów i nie pomaga budować dystansu do trywialnych problemów dnia codziennego jak właśnie podróże. Mogę wrócić do głośnego, zatłoczonego Auckland cudownie zmęczona, choć na chwilę nasycona widokami, szczęśliwa, że mam szansę mieszkać w Nowej Zelandii.

Czytaj dalej Zwiedzanie okolic Auckland – Wyspa Motuihe