Nie powinieneś być teraz na Karaibach?

 

Tropikalny cyklon, który uformował się nad Pacyfikiem i szedł w naszą stronę ostatecznie zmienił w ostatniej chwili kurs i ominął Nową Zelandię pozostawiając za sobą kilka dni niegroźnego deszczu i wiatru w Auckland.

Leje się z nieba nieprzerwanie już któryś dzień i noc. Nasza sypialnia znajduje się na strychu, a nad nami tylko blaszany dach, więc zdarza się, że bombardowanie deszczu budzi mnie w środku nocy i przez chwilę nie wiem co się dzieje, bo tak dudni, że nie słychać własnych myśli. Czytaj dalej Nie powinieneś być teraz na Karaibach?

Dlaczego nie mogę zapomnieć o Melbourne

 

Nietuzinkowe, wspaniałe, bogate i przyszłościowe. Według rankingów jedno z najlepszych miejsc na świecie do życia, co roku wygrywające konkurs na najbardziej tętniące życiem miasto świata. „Przyjazne”, nazywane miastem „dla ludzi”.

Dla mnie początkowo było chłodne mimo początku lata,  ładne, zadbane i nowoczesne, nic więcej. Trochę mi zajęło, żeby ulice przestały się wydawać tylko zatłoczonymi, przepełnionymi obcymi, zawsze zabieganymi ludźmi. Zgiełk, chaos, smród, wieczny pośpiech i kilkumilionowy tłum.

Czytaj dalej Dlaczego nie mogę zapomnieć o Melbourne

Dookoła Tasmanii

 

Prom z Melbourne na Tasmanię całkowicie mnie wykończył. Nie wiem kiedy to się stało, że nagle 12 godzinna wyprawa zrobiła się dla mnie wyzwaniem. Serio, człowiek powinien się zatrzymać na wieku 25 lat i nie starzeć się już dalej, bo kiedyś skwitowałabym to krótko – „trudy podróży”, albo w ogóle nie zauważyłabym takiej trasy…

Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział mi, że przypłynę tu, wynajmę samochód i objadę wyspę dookoła to bym nie uwierzyła.  A teraz, jak gdyby nigdy nic po prostu tu jestem… Australia wydawała  mi się szczytem marzeń i destynacją tak odległą, że aż niemożliwą do zrealizowania.  Egzotyczny, bardzo zróżnicowany i bardzo odległy kraj wielkości Stanów Zjednoczonych. Drugi najpiękniejszy jaki w życiu widziałam! Co do jednego miałam rację – ten kraj nadal jest dla mnie szczytem marzeń i za każdym razem jak go opuszczam nie mogę się doczekać, żeby wrócić.

Czytaj dalej Dookoła Tasmanii

Jak na wakacje, to tylko do Australii…

 

Bylibyście w stanie przemierzyć kawałek świata tylko po co, żeby coś zjeść? Nie „coś”, ale ten konkretny posiłek, o którym od lat nie możecie zapomnieć. Jakiś smak, który wywarł na Was takie wrażenie, że podświadomie dążycie, żeby go jeszcze kiedyś spróbować i postawicie na swoim, bo nie wyobrażacie sobie być w danym miejscu i tego nie zrobić. Na tym polega „food tourism”. Długo się zastanawiałam jak to dobrze przetłumaczyć i na razie wpadłam na „turystyka nastawiona na doznania kulinarne”.

Czytaj dalej Jak na wakacje, to tylko do Australii…