Świry przyciągają świry

 

Chińska Republika Ludowa. Shanghaj

Kiedy nadszedł ten piękny, pamiętny dzień wyjazdu z Chin przyjechałam na lotnisko za ostatnie pieniądze zapobiegawczo z kilkugodzinnym zapasem. Miałam w kieszeni jakieś klepaki za które zamierzałam wypić kawę czekając na boarding mentalnie już dawno pożegnana z tym krajem. Z nerwów co może pójść nie tak siedząc na lotnisku nawet nie zauważyłam jak bardzo zmieniła się pogoda. Deszcz i gęsta mgła. Nagle na tablicy odlotów zrobiło się niepokojąco żółto i czerwono. Wykrakałam.

Czytaj dalej Świry przyciągają świry

Cieszę się jak jadę i cieszę się jak wracam!

Znacie to uczucie w samolocie, jak pilot już ustawił się na odpowiedni tor, bo Ty przez okienko widzisz już tylko długi pas startowy (lub w nocy szereg światełek po horyzont) i wiesz, że teraz już Cie na prawdę nic nie zatrzyma? Odpala silnik, 3…2…1…i jesteś w powietrzu.

 Zawsze mogłabym być uzależniona od czegoś gorszego.

Czytaj dalej Cieszę się jak jadę i cieszę się jak wracam!

Gdybym był młodszy choćby o 10 lat bez wahania przeniósłbym się do Nowej Zelandii

 

Luty 2015

Nowy Rok, nowa wyprowadzka. Mam nadzieję, że to nie stanie się tradycją i nasze życie choć pod tym względem się ustatkuje. Rodzina jeszcze o tym nie wie, ale kupiliśmy bilety do Auckland w Nowej Zelandii. Przenosimy się za 38 dni.

Czytaj dalej Gdybym był młodszy choćby o 10 lat bez wahania przeniósłbym się do Nowej Zelandii