One night in Bangkok

 

Tak przywitałam Bangkok

 

Zmęczenie, stres i męcząca podróż szybko przestają mieć znaczenie, kiedy człowiek w końcu ląduje w miejscu o którym marzył i z radości łzy napływają mu do oczu. Tak przywitałam Bangkok.  Miasto, które oferuje przygodę, bardzo niskie ceny, przepyszne jedzenie, atmosferę luzu, upał (niektórzy nazwą to duchotą nie do zniesienia) i smród 24 na dobę. Nie mogłam uwierzyć, że na 85 piętrze obserwatorium Baiyoke Sky Tower nadal było czuć tylko opary ulicznego żarcia!

Czytaj dalej One night in Bangkok

Co dała mi emigracja?

 

 Żegnaj Polsko

 

Mija piąty rok od wyjazdu z Polski i brak planów, żeby coś się miało zmienić w tym temacie.

Pewnie emigracja gdzieś, gdzie granice są dla nas otwarte wyglądałaby inaczej, może nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że trochę łatwiej, bo odchodzą drobne szczegóły – masz prawo do pracy i prawo do pobytu w kraju.

Czytaj dalej Co dała mi emigracja?

Made in PRC

 

Poszłam do sklepu po mokre chusteczki (wiem, zapowiada się fascynująco). Pierwsza, druga, trzecia paczka – made in China. Odpada. Różne firmy, różne ceny, szukam dalej. Kolejna – made in PRC.  Gdzie to jest do cholery? Nie mam pojęcia. No dobra, niech będzie. 

Wracam do domu. PRC, czyli People’s Republic of China. Zgodny z prawem chwyt marketingowy. Wkurwiłam się. Czytaj dalej Made in PRC

Najlepsze rzeczy są za darmo!

 

Nie ma nic za darmo?

 

Tak, wiem, podróżowanie jest takie drogie i przecież nie ma nic za darmo. Wszędzie trzeba dojechać, gdzieś spać, coś jeść, a to przecież kosztuje. Ja tych kosztów w ogóle nie liczę, bo tak samo kosztuje „życie” w swojej własnej miejscowości – paliwo, żeby „gdzieś” dojechać, wyżywienie i opłaty.

Czytaj dalej Najlepsze rzeczy są za darmo!