Archiwa tagu: samotnie podróżująca kobieta

Jeśli nie piłaś kavy, nie byłaś na Fidżi

Zapytali, czy piłam już kavę.

Not yet. (Jeszcze nie.)

Would you like to try? (Chciałabyś spróbować?)

Now? Here? Tak przy wszystkich ludziach, o 15 po południu na markecie? Macie tu kavę?

Po 5 minutach mody chłopak przybiega z miską gospodarczą wypełnioną mętnym płynem i kilkoma połówkami kokosa mającymi służyć za szklanki. Nalewają mi do pełna, sobie jakoś nie.

Guys, do you know kava is illegal in Poland? (Wiecie, że pieprz metystynowy jest w Polsce nielegalny?)

Czytaj dalej Jeśli nie piłaś kavy, nie byłaś na Fidżi

Od kiedy podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?

 

Czytam tekst opisujący między innymi współczucie i mieszane uczucia wobec kobiety jedzącej obiad bez towarzystwa i zadaję sobie pytanie – to o mnie też tak ludzie myślą? Od kiedy jedzenie, cieszenie się życiem albo podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?

On a recent trip to northern Italy, I was sitting at dinner with a few girlfriends. The restaurant was mostly filled with tables for two (honeymooners, babymooners, newlyweds, you get the picture), but a few tables to the right of us, there was a woman dining solo. She was enjoying a glass of red wine and feasting on pasta, and reading a rather lengthy book. „Awwww,” said one of my dining companions, with an expression of sadness on her face. „She’s alone!” (W czasie ostatniego pobytu w północnych Włoszech siedziałam z koleżankami w restauracji wypełnionej nowożeńcami, parami, rodzicami z dziećmi – możesz sobie wyobrazić. Kilka stolików obok siedziała samotna kobieta. Delektowała się winem, makaronem i książką. „Awwww,” powiedziała moja koleżanka ze smutnym wyrazem twarzy. Ona jest sama!)

Czytaj dalej Od kiedy podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?

podróże marzeń? Zwiedzanie Fidżi

Zwiedzanie Fidżi

Miałam na sobie T-shirt i dżinsy do kolan i jednak nie był to najlepszy wybór. Widać było moje ręce, szyję, łydki i twarz, a szłam ulicą czując się nago. Cmokanie, mlaski, gwizdy, krzyki. Wyjęłam z plecaka koszulę z długim rękawem i zapięłam pod samą szyję. Koszulę, która w zamyśle miała mnie chronić przed palącym popołudniowym słońcem, nie przed hej skarbie, może przeniesiesz się do mnie na kilka dni?

Młoda, szczupła blondynka, sama. Wiem jak świat wygląda, nie urodziłam się wczoraj. Mogę nie zgadzać się z wieloma rzeczami, ale gdy jestem w mniejszości, w tym przypadku w zdominowanym mężczyznami społeczeństwie, fidżyjskim miasteczku Lautoka, najlepiej jest zacząć marzyć o byciu niewidzialną, ewentualnie o powrocie do Nowej Zelandii.

Czytaj dalej podróże marzeń? Zwiedzanie Fidżi