Archiwa tagu: spełniaj marzenia

Po co odkładać marzenia na później?

 

Dziś nie mamy czasu, jutro nie mamy zdrowia, pojutrze pieniędzy 

 

Zawsze jest jakieś ale. Jak już znajdzie się dobry moment, to okazuje się, że nie ma towarzystwa, bo priorytety ludzi się różnią. W natłoku codziennych „bzdur” – zakupów, kolejek, sprawunków, garów, obowiązków zawodowych często zastanawiam się czym jest właściwie to życie? Ewentualnie na czym powinno ono polegać, jeśli nie na spełnianiu marzeń, lub robieniu rzeczy, które wywołują uśmiech na twarzy? Zamiast tego człowiek całe życie na coś czeka.

Czytaj dalej Po co odkładać marzenia na później?

W poszukiwaniu diabła Tasmańskiego

 

Trudy podróży?

 

Prom z Melbourne na Tasmanię całkowicie mnie wykończył. Nie wiem kiedy to się stało, że nagle 12-godzinna wyprawa zrobiła się dla mnie wyzwaniem. Serio, człowiek powinien się zatrzymać na wieku 25 lat i nie starzeć się już dalej, bo kiedyś skwitowałabym to krótko – „trudy podróży”, albo w ogóle nie zauważyłabym takiej trasy.

Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział mi, że przypłynę tu, wynajmę samochód i objadę wyspę dookoła to bym nie uwierzyła.  A teraz, jak gdyby nigdy nic po prostu tu jestem… Australia wydawała  mi się szczytem marzeń i destynacją tak odległą, że aż niemożliwą do zrealizowania.  Egzotyczny, bardzo zróżnicowany i bardzo odległy kraj wielkości Stanów Zjednoczonych. Co do jednego miałam rację – ten kraj nadal jest dla mnie szczytem marzeń i za każdym razem jak go opuszczam nie mogę się doczekać, żeby wrócić.

 

Czytaj dalej W poszukiwaniu diabła Tasmańskiego

3..2..1.. przekroczyliśmy równik!

 

Chyba nie ma miejsca na świecie do którego nie chciałabym pojechać. No, może z wyjątkiem Syberii. Nie widzę nic urokliwego w byciu gdzieś, gdzie jest tak zimno, że człowiekowi zamarzają powieki…  

Budzik dzwonił jak opętany. Przecież jest czarna noc, co jest grane?

 

Spojrzałam na zegarek, była nieludzka 3:45! To się nie dzieje na prawdę. Chociaż to sprawia fizyczny ból to czas wstawać, przecież samolot nie poczeka… Z roztrzepania w ostatniej chwili pakuję paszport.

Czytaj dalej 3..2..1.. przekroczyliśmy równik!