Archiwa tagu: uśmiechnij się

Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

 

W tym roku doszłam do momentu,

 

kiedy 5 tygodni przerwy między wyjazdami stało się dla mnie problemem. Czasami nie wiem co mam robić z tym całym czasem. Nie palę się do pracowania więcej, niż aktualnie. Dzieci mieć nie chcę, a zwierząt mieć nie mogę z uwagi na „no pet policy” na naszym osiedlu. Nie umiem albo nie chcę zaczepić się w jednym miejscu pracy na dłużej, ponieważ zawsze gdzieś z tyłu głowy wiem, że to bez sensu. Prędzej czy później będziemy chcieli wyjechać, ponieważ życie stacjonarne nie jest dla nas. Będę potrzebowała kilku tygodni, miesiąca, kilku miesięcy, roku, kilku lat… i odejdę, bo mam inne priorytety.

Czytaj dalej Kiedy w podróży nie zawsze jest tak fajnie

Wiadomo, że na mamę zawsze można liczyć!

 

Spotkałam się z mamą na lotnisku w Changi po 28 miesiącach rozłąki kontynuując rozmowę jakby minęło 20 minut. Nie rozumiałam czemu płakała na mój widok. 

Wsiadłyśmy w metro i ruszyłyśmy na podbój miasta – państwa, Singapuru, który jak dotąd znałam tylko ze zdjęć. Nie zrobił na nas najlepszego pierwszego wrażenia, ale czy to ważne, skoro byłyśmy znowu razem mogąc rozmawiać twarzą w twarz, kiedy na co dzień jesteśmy oddzielone Oceanem Indyjskim i kiepskim nowozelandzkim internetem? W trzy tygodnie przejechałyśmy trzy kraje – Singapur, Malezję i Indonezję ciesząc się na widok każdej nowej pieczątki w paszporcie, próbując przy okazji nadrobić stracony czas.

Czytaj dalej Wiadomo, że na mamę zawsze można liczyć!

7 lat razem, a nadal nie opanowaliśmy sztuki chodzenia na kompromisy

 

Nasz weekend na rajskiej Wyspie Rotoroa skończył się tak, że dzień przed wyjazdem zadzwoniła do mnie Pani zatrudniona w transporcie portowym z informacją, że wszystkie statki są odwołane. Widziałam w prognozie pogody, że ma padać deszcz, mówię jej, ale żeby tak od razu wszystko odwoływać? To nie tylko deszcz jak się okazało. W Meksyku odnotowano trzęsienie ziemi o natężeniu 8,2 i fala tsunami szła w naszą stronę.

Czekam od maja aż przestanie padać, wybrałam drugi weekend wiosny w nadziei na poprawę pogody a i tak okazało się, że zaplanowałam cały wyjazd w najgorszym możliwym momencie.

(Co ma wisieć nie utonie, ruszamy na Rotoroa Island w następny weekend!)

Czytaj dalej 7 lat razem, a nadal nie opanowaliśmy sztuki chodzenia na kompromisy

Od kiedy podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?

 

Czytam tekst opisujący między innymi współczucie i mieszane uczucia wobec kobiety jedzącej obiad bez towarzystwa i zadaję sobie pytanie – to o mnie też tak ludzie myślą? Od kiedy jedzenie, cieszenie się życiem albo podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?

On a recent trip to northern Italy, I was sitting at dinner with a few girlfriends. The restaurant was mostly filled with tables for two (honeymooners, babymooners, newlyweds, you get the picture), but a few tables to the right of us, there was a woman dining solo. She was enjoying a glass of red wine and feasting on pasta, and reading a rather lengthy book. „Awwww,” said one of my dining companions, with an expression of sadness on her face. „She’s alone!” (W czasie ostatniego pobytu w północnych Włoszech siedziałam z koleżankami w restauracji wypełnionej nowożeńcami, parami, rodzicami z dziećmi – możesz sobie wyobrazić. Kilka stolików obok siedziała samotna kobieta. Delektowała się winem, makaronem i książką. „Awwww,” powiedziała moja koleżanka ze smutnym wyrazem twarzy. Ona jest sama!)

Czytaj dalej Od kiedy podróżowanie w pojedynkę to powód do wstydu?