Archiwa tagu: wakacje na Fidżi

Bounty Island – smak raju?

 

Będąc na Fidżi trzeci dzień

 

znałam już wiele przydatnych informacji, najważniejsze to wiedziałam gdzie kupić kawę, bo pierwszego dnia to nie byłam taka mądra i strasznie cierpiałam.

Tylko kawopijca zrozumie jaki świat znowu robi się piękny po mocnym cappuccino. Kiedy byłam mała w każdy sobotni i niedzielny poranek moja mama krzyczała „kawa!!! kawa!!!” i dostawała kawę do łóżka. Nie rozumiałam. Dziwiłam się. Straciłam 25 lat życia żyjąc w niewiedzy i dopiero Melbourne zrobiło ze mnie człowieka.

Byłam na Wyspie Viti Levu na Fidżi trzeci dzień, to znaczy, że byłam już mniej więcej rozeznana co, gdzie, jak i za ile. Kupiłam tamtego ranka jednodniowy wyjazd na Bounty Island za 150 dolarów fidżyjskich (270 zł). To była najniższa cena jaką znalazłam.

Czytaj dalej Bounty Island – smak raju?

Witamy na Fidżi!

 

Republika Fidżi

 

Przed zezwoleniem na wejście do samolotu padł komunikat – z powodu braku miejsc Air New Zealand szuka czterech ochotników, którzy zgodziliby się na lot na Fidżi o dzień później. Każda osoba dostanie zakwaterowanie i 350$ rekompensaty, a to więcej niż zapłaciłam za ten lot.

Od wyjazdu z Polski przez ostatnie cztery lata dość radykalnie zmieniło się moje podejście do pieniędzy. Pieniądze same w sobie, jako papier, nie mają żadnej wartości. Nabierają jej jednak, gdy wymieniamy je na inne dobro, a tamtego dnia miałam właśnie dostać to dobro. Część się z tym zgodzi, a część nie, wiem o tym.

Zawsze mogę zarobić 350$, a nie zawsze mogę polecieć na Fidżi. Nie przyjęłam oferty.

Czytaj dalej Witamy na Fidżi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

 

Czas mi przelatuje przez palce, zanim się obejrzę mijają już kolejne dni, tygodnie, miesiące. Wczoraj obudziłam się w nocy spoglądając na zegarek i krzyknęłam do męża już 2:30 w nocy! Szczęśliwego Nowego Roku!!!, a dziś patrzę w kalendarz i już jest pół roku później.

To jedenasty raz, kiedy wsiadam do samolotu w tym roku. Andrzej chyba ma rację mówiąc nawet mnie nie denerwuj, gdy powtarzam, że przecież od tak dawna nigdzie nie byliśmy. My już nigdzie nie wyjeżdżamy!!!, a on wkurwia się coraz bardziej. Czy tym da się znudzić? Nie. Czy tak samo mnie to ekscytuje jak wtedy, gdy latałam samolotem od święta? Tak. Czytaj dalej Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia