Archiwa tagu: warto marzyć

Podwodny świat Wyspy Hideaway

 

This is exactly what snorkeling should look like!

 

Republika Vanuatu jest położona 1750 kilometrów na wschód od Australii, 500 kilometrów na północ od Nowej Kaledonii, na zachód od Fidżi i na południe od Wysp Salomona. Odkrywca James Cook przybył na wyspy w 1774 roku nadając im nazwę Nowe Hybrydy. Obecnie, archipelag 83 wysp znany jest jako Państwo Vanuatu, które uzyskało pełną niepodległość w 1980 roku z populacją 250 000 osób. Wyspy są pochodzenia górzysto – wulkanicznego z klimatem subtropikalnym, porą suchą (kwiecień – październik) i deszczową (listopad – marzec).

 

Wysepka jest miniaturowa, także na miejscu jest tylko jedna restauracja i resort. Dostanie się na Wyspę Hideaway jest banalnie proste. Z plaży Mele na głównej Wyspie Efate, tuż przy „The Beach Bar”, bezpłatna łódka kursuje 24 godziny na dobę. Na miejscu wnosi się opłatę za pobyt na wyspie, lub tak jak my – płaci za nocleg. Pokoje zaczynały się od 130$ za noc, trzeba rezerwować z wyprzedzeniem (ja zamówiłam 6 miesięcy przed).

Pięć lat temu, kiedy zaczynaliśmy się szykować do emigracji do Australii nawet nie wiedziałam, że taki kraj istnieje. Dziś kojarzy mi się z życzliwymi ludźmi, słońcem i magią pod taflą wody. Pływając na Wyspie Hideaway myślałam tylko o jednym – this is exactly what snorkeling should look like! Dokładnie tak powinien wyglądać snorkeling!!!

Czytaj dalej Podwodny świat Wyspy Hideaway

Hakuna malaria, hakuna matata

 

Mombasa, drugie, co do wielkości miasto zaraz po Nairobi nie robi na mnie piorunującego wrażenia

 

Co roku Kenia jest odwiedzana przez miliony turystów, ale do domu wraca tylko połowa z nich. Nie, głupi żart, tak tylko sprawdzam czujność.

Jestem w Kenii krótko, a wydaje mi się, że wszyscy wiedzą skąd pochodzę i gdzie mieszkam. Krępują mnie ich przenikliwe obserwacje. Na ulicach Mombasy widać dużo ciężarnych kobiet i jeszcze więcej żebraków, dzieci jak również dorosłych. W przeciwieństwie do mężczyzn, kobiety wydają się niedostępne i zamknięte na turystów, rzadko kiedy się witają lub chociaż uśmiechają. Nie czując sympatii z ich strony też nie wykonuję żadnych gestów, nic na siłę.

Mombasa, drugie, co do wielkości miasto zaraz po Nairobi nie robi na mnie piorunującego wrażenia. Czuje się przytłoczona, czasami zniesmaczona cmokaniem i natrętnym zachowaniem. Za każdym razem, gdy na ulicy robi się korek, kierowca każe szybko zamknąć wszystkie okna.

Czytaj dalej Hakuna malaria, hakuna matata