Archiwa tagu: zwiedzaj świat za grosze

Najpiękniejsze wyspy świata!

 

1. Upolu, Samoa

 

To Sua Ocean Trench. Pamiętam jak w 2009 roku po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie To Sua Ocean Trench, czyli Wielkiej Dziury na Wyspach Samoa i ciężko mi było uwierzyć, że takie miejsce istnieje. Wtedy, jeszcze mieszkając dokładnie po drugiej stronie globu nawet by mi do głowy nie przyszło, że uda mi się tam kiedyś być i wykąpać w środku. Można skakać z drabinki, woda ma 30 metrów głębokości. Marzenie spełnione!

Czytaj dalej Najpiękniejsze wyspy świata!

Metropolie nocą – Shanghaj

13 000 kilometrów transportem publicznym

 

Płynąc promem z Wyspy Mana na Viti Levu na Fidżi poznałam sympatycznego studenta, Chińczyka, mieszkającego od trzech lat w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Prom płynął niecałą godzinę, więc zaczęliśmy rozmawiać o podróżach, a ponieważ spędziłam w jego kraju 6 tygodni i miałam kilka zdjęć na telefonie zaczął zasypywać mnie pytaniami.

Opowiedziałam mu w pigułce, że pokonaliśmy 13 000 kilometrów transportem publicznym przez dwa kraje, Chiny i Mongolię, często brudni i wytrzęsieni po wielu godzinach spędzonych w autokarach bez dogodności cywilizacyjnych. Wyjazdy które ja lubię tylko nieliczni nazwaliby „wakacjami”. Żeby go przypadkiem nie urazić wolałam nie wchodzić w szczegóły moich wrażeń z Chin, ale on chciał posłuchać turystycznego punktu widzenia.

Czytaj dalej Metropolie nocą – Shanghaj

Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca

Ostatnie 24 godziny przed wyjazdem do Australii to chaos

 

Co jeszcze zabrać? O czym zapomniałam tym razem – prawo jazdy, buty, mózg? Spakowałam nas wieczór wcześniej, tak żeby rano już tylko wypić kawę i móc ruszać. Wstaliśmy z cieplutkiego łóżka i wyszliśmy na czarną noc.

Dzisiaj spełniłam namiastkę marzenia, żeby przeżyć coś podwójnie, na przykład, żeby spędzić Sylwestra na Antypodach, a później wsiąść w samolot i spędzić go gdzieś ponownie – mogą być Hawaje, bo to najbliżej Nowej Zelandii. Różnica czasu wynosi 22 godziny, a lot zająłby zaledwie 15 godzin, więc byłby jeszcze mały zapas. Brzmi jak dobra zabawa, ale odłożyłam ten plan na za kilka lat – bezwizowy wjazd do USA z paszportem nowozelandzkim brzmi jeszcze lepiej, poza tym na dzień dzisiejszy mój mąż zablokował tę imprezę mówiąc, że jego noga nie postanie w USA dopóki króluje tam Trump.

Czytaj dalej Australia – jeden dzień, dwa wschody słońca