Archiwa tagu: zwiedzaj świat

Wiadomo, że na mamę zawsze można liczyć!

 

Spotkałam się z mamą na lotnisku w Changi po 28 miesiącach rozłąki kontynuując rozmowę jakby minęło 20 minut. Nie rozumiałam czemu płakała na mój widok. 

Wsiadłyśmy w metro i ruszyłyśmy na podbój miasta – państwa, Singapuru, który jak dotąd znałam tylko ze zdjęć. Nie zrobił na nas najlepszego pierwszego wrażenia, ale czy to ważne, skoro byłyśmy znowu razem mogąc rozmawiać twarzą w twarz, kiedy na co dzień jesteśmy oddzielone Oceanem Indyjskim i kiepskim nowozelandzkim internetem? W trzy tygodnie przejechałyśmy trzy kraje – Singapur, Malezję i Indonezję ciesząc się na widok każdej nowej pieczątki w paszporcie, próbując przy okazji nadrobić stracony czas.

Czytaj dalej Wiadomo, że na mamę zawsze można liczyć!

Najwidoczniej kiedy ludzie się przyjaźnią, czas to pojęcie względne

 

To jak my się odnajdziemy?

 

Niepokoiło mnie, kiedy ludzie pytali gdzie spotykam się z moją mamą, bo skoro lądujemy na tym samym lotnisku o tym samym czasie to odpowiedź jest oczywista, najwyraźniej tylko dla mnie, więc gdy to samo pytanie zadała również moja mama zaczęłam się niepokoić podwójnie. Siedziałam obok 8-letniego chłopca, który leciał samolotem po raz pierwszy w życiu, ale nadal ciężko stwierdzić które z nas było podekscytowane bardziej. Przelatując tuż nad malutką Operą w Sydney przykleiliśmy się do szyby z jęzorami na wierzchu. Za każdym razem będąc w tym mieście przechodzą mnie dreszcze. Sydney, serio, w czym tkwi Twój sekret?

Czytaj dalej Najwidoczniej kiedy ludzie się przyjaźnią, czas to pojęcie względne

Hakuna malaria, hakuna matata

Mombasa, drugie, co do wielkości miasto zaraz po Nairobi nie robi na mnie piorunującego wrażenia

 

Co roku Kenia jest odwiedzana przez miliony turystów, ale do domu wraca tylko połowa z nich. Nie, głupi żart, tak tylko sprawdzam czujność.

Jestem w Kenii krótko, a wydaje mi się, że wszyscy wiedzą skąd pochodzę i gdzie mieszkam. Krępują mnie ich przenikliwe obserwacje. Na ulicach Mombasy widać dużo ciężarnych kobiet i jeszcze więcej żebraków, dzieci jak również dorosłych. W przeciwieństwie do mężczyzn, kobiety wydają się niedostępne i zamknięte na turystów, rzadko kiedy się witają lub chociaż uśmiechają. Nie czując sympatii z ich strony też nie wykonuję żadnych gestów, nic na siłę.

Mombasa, drugie, co do wielkości miasto zaraz po Nairobi nie robi na mnie piorunującego wrażenia. Czuje się przytłoczona, czasami zniesmaczona cmokaniem i natrętnym zachowaniem. Za każdym razem, gdy na ulicy robi się korek, kierowca każe szybko zamknąć wszystkie okna.

Czytaj dalej Hakuna malaria, hakuna matata

Eksperymenty i jedzeniowe fanaberie

 

Kiedyś podobno odgrażałam się, że moja noga w Chinach już nie postanie. Teraz może mniej stanowczo, ale nadal nie wybieram się do Państwa Środka. Nie wybieram się do tego stopnia, że kiedy kupując bilety do Japonii okazało się, że absolutnie wszystkie trasy Auckland – Tokio mają przesiadkę w Chińskiej Republice Ludowej, to wyszłam z pokoju na 5 minut a potem powiedziałam, że przepraszam, ale ja odpadam. Chcę zobaczyć Tokio wiosną, ale nie po trupach.

Najlepsze pierogi w mieście?

 

Co by nie mówić o Chińczykach to na gotowaniu się znają i jeśli nie wiesz co jesz, zapewne będzie smakowało obłędnie. Całe szczęście mieszkając w Auckland nie muszę do nich lecieć, żeby móc się tym cieszyć.

Czytaj dalej Eksperymenty i jedzeniowe fanaberie