Archiwa tagu: zwiedzanie Australii

Welcome to Great Barrier Reef, przywitano nas serdecznie

 

Nie wolno pływać ponieważ ten teren jest zamieszkiwany przez krokodyle różańcowe, ich atak może spowodować poważne uszkodzenia ciała lub śmierć – znaki były w  kilku językach. W razie gdyby ktoś nie mówił żadnym z nich dorzucili kilka obrazków krokodyli wraz z tłumaczeniem dlaczego te zwierzęta są niebezpieczne. Różnie bywa, może ktoś o tym nie wie? Od tamtego momentu nie postawiłam nogi na piasku.

Dojechaliśmy do Arlie Beach, serca Wielkiej Rafy Koralowej i było mi bardzo przykro, bo od teraz mieliśmy już tylko zawracać. Zanim jednak to miało nastąpić chcieliśmy się trochę zabawić.

Trzeba też coś mieć z tego życia.

Czytaj dalej Welcome to Great Barrier Reef, przywitano nas serdecznie

Tutaj są tylko rekiny, ale to jak w całej Australii

 

Podróżując przez Australię można nabawić się niezłej paranoi. Łatwo się w niej zakochać jak i jeszcze łatwiej można się odkochać. Ten kraj cały żyje, w krzakach ciągle coś szeleści, skrzeczy, przelatuje Ci nad głową lub pełza pod nogami. Przed założeniem butów zaglądasz do środka czy coś tam już nie siedzi. Psy dingo, rekiny, kazuary, krokodyle i jadowite: szkaradnice, meduzy, węże, pająki, płaszczki, pijawki, żaby, ślimaki, skorpiony i ośmiornice to zwierzęta, których w Europie raczej nie widuje się na co dzień, bo żyją gdzie indziej.

To gdzie indziej nazywa się Australia.

Czytaj dalej Tutaj są tylko rekiny, ale to jak w całej Australii

Dlaczego nie mogę zapomnieć o Melbourne

 

Nietuzinkowe, wspaniałe, bogate i przyszłościowe. Według rankingów jedno z najlepszych miejsc na świecie do życia, co roku wygrywające konkurs na najbardziej tętniące życiem miasto świata. „Przyjazne”, nazywane miastem „dla ludzi”.

Dla mnie początkowo było chłodne mimo początku lata,  ładne, zadbane i nowoczesne, nic więcej. Trochę mi zajęło, żeby ulice przestały się wydawać tylko zatłoczonymi, przepełnionymi obcymi, zawsze zabieganymi ludźmi. Zgiełk, chaos, smród, wieczny pośpiech i kilkumilionowy tłum.

Czytaj dalej Dlaczego nie mogę zapomnieć o Melbourne