Archiwa tagu: życie w Nowej Zelandii

Czy po drugiej stronie globu zostali jacyś normalni ludzie?

 

Brutalnie prawdziwe ogłoszenia o pracę, apetyczne strategie marketingowe, gusta i guściki, czyli nowa garść absurdalnych ciekawostek o Nowej Zelandii!

1.  Wiem, że nie polubicie mnie za to. Polska przeszła na czas letni, co oznacza tylko jedno – po drugiej stronie globu czas wyjąć zimowe ubrania z szafy!

Czytaj dalej Czy po drugiej stronie globu zostali jacyś normalni ludzie?

A może by tak rzucić wszystko?

 

Pewna para Nowozelandczyków w średnim wieku po 4 latach pracy w korporacji postanowiła rzucić wszystko… i zacząć na nowo. Skądś to znamy!!!

Im należy się szczególny szacunek, bo w złożeniu wypowiedzeń nie przeszkodziły im trzy córeczki w wieku przedszkolnym. Co zrobili? Poszli za głosem serca i postawili na ogrodnictwo, zakładając Farmster. Szkopuł w tym, że mają pasję i rękę do roślin, ale nie posiadają ziemi. Zaczęli więc szukać ludzi, którzy mają za domem kawałek przestrzeni oferując przekształcenie jej w ogrody warzywne (nadaje się każda ziemia o wielkości przynajmniej 12 metrów kwadratowych z dostępnością słońca), a jedyny obowiązek jaki należy do właścicieli to nawadnianie.

Czytaj dalej A może by tak rzucić wszystko?

Zwiedzanie okolic Auckland – Wyspa Motuihe

 

Na nowozelandzką Wyspę Motuihe przypłynęłam oficjalnie po to, żeby ćwiczyć kondycję fizyczną przez trekkingiem po Himalajach, który robimy w przyszłym miesiącu, a mniej oficjalnie również dlatego, żeby uciec przed Auckland. Półtora milionowe miasto to czasem o półtora miliona ludzi za dużo. W czasie rejsu zatrzymaliśmy się na chwilę w jednej z zatok w Devonport, gdzie rybacy karmili płaszczki. Nie było nawet 9 rano, a płaszczki pływały tuż pode mną, śmiała mi się gęba. Mieszkam w raju!!! Ty lepiej daj sobie już spokój z tymi wycieczkami i zajmij się prawdziwym życiem, usłyszałam kilka lat temu jeszcze będąc w Polsce, co do tej pory jest najgorszą radą jaką kiedykolwiek dostałam, ale całe szczęście obyło się bez tłumaczenia jak to prawdziwe życie powinno wyglądać! Przecież nic innego nie daje takiego kopa endorfin mojemu organizmowi jak zwiedzanie świata, nic tak nie poszerza horyzontów i nie pomaga budować dystansu do trywialnych problemów dnia codziennego jak właśnie podróże. Mogę wrócić do głośnego, zatłoczonego Auckland cudownie zmęczona, choć na chwilę nasycona widokami, szczęśliwa, że mam szansę mieszkać w Nowej Zelandii.

Czytaj dalej Zwiedzanie okolic Auckland – Wyspa Motuihe

Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka

 

Temperatura Morza Tasmana, obok którego jest położona Nowa Zelandia notuje od grudnia 2017 rekordowe temperatury – aktualnie będzie to 6°C powyżej średniej. Nie trzeba było długo czekać na efekty tej anomalii. Mimo technologii i sztabu specjalistów od meteorologii siła huraganu, która dotarła do Auckland we wtorek wieczorem 10 kwietnia zaskoczyła wszystkich. Najsilniejszy wiatr odnotowany w południowej dzielnicy miasta Manukau wyniósł pomiędzy 22 a północą 213/h. Co wtedy robiliśmy? Spaliśmy. O 23 męża obudziła eksplozja linii niskiego napięcia na naszej ulicy w wyniku której sąsiad z piętra został poparzony w swoim własnym łóżku, mnie najwyraźniej nie jest w stanie obudzić nic. Od tamtej pory przez kilka kolejnych dni 180 000 osobom pozostało żyć po ciemku. Po 40 godzinach bez prądu ku uciesze osiedla Morningside w którym mieszkamy powróciła do nas elektryczność, jednakże tylko na godzinę. Więcej było radości, niż faktycznego użytku, zdążyłam się napić kawy z ekspresu i zacząć szykować obiad. Po godzinie wróciła rzeczywistość – brak ogrzewania, brak ciepłej wody, ciemne mieszkanie i ulewa za oknem; obiady na wynos, kawiarniany Internet i ciepły prysznic w pracy.

Czytaj dalej Gniew Oceanu, wersja nowozelandzka