Vivid Sydney

 

Zajebiście być znowu w Australii!

 

Polecieliśmy do Sydney, żeby zobaczyć jak miasto zdążyło się zmienić od ostatniego wypadu w 2014 roku, a na miejscu zastał nas największy na świecie festiwal światła, muzyki i pomysłów – Vivid Sydney, który znałam ze zdjęć, ale bardzo chciałam zobaczyć na żywo.

Przez 3 tygodnie aż do 17 czerwca Sydney świeci dzięki 90 instalacjom przy akompaniamencie 200 koncertów na żywo. Jak zwykle, najlepsze rzeczy zdarzają się przez przypadek!

Byłam w tym roku trzy razy w Australii i nawet ciężko ubrać w słowa mój stosunek do tego kraju. Przejrzałam wpisy z 2017 i pomyślałam, mój Boże, dziewczyno, zmień płytę. Istnieją też inne kraje! A później znowu tam lecę i szeroko się uśmiecham. Wracam pogryziona przez komary, spalona od słońca, poparzona przez meduzy. Z 27 bliznami na nogach nabytych tylko w tym roku, a i tak wiem, że do najsuchszego kontynentu na świecie jeszcze wrócę. Ostatnim razem stając na rozgrzanej płycie lotniska na Gold Coast, wschodnim wybrzeżu, pomyślałam to co zawsze myślę będąc w tym kraju. Zajebiście być znowu w Australii.

Vivid Sydney w obiektywie