Archiwum kategorii: Podróże marzeń

Najpiękniejsze ujęcia 2018

 

Dopiero co robiłam podsumowanie 2017, a tu znowu minęło 12 miesięcy. Ktoś mi ostatnio napisał, że lubi podróże, ale to co ja robię to jest jednak zbyt intensywnie. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i chyba coś w tym jest, w końcu wchodziłam na pokład samolotu w tym roku 16 razy…

Mam nadzieję, że ten rok był dla Was tak samo dobry! Za nami Vanuatu, Nepal, Malezja, Niue, Wyspy Cooka i oczywiście Nowa Zelandia. Podróżowanie samo w sobie jest dla mnie jest dla mnie ogromną radością, a możliwość dzielenia się tym z bliską osobą to więcej niż kiedykolwiek chciałam mieć!

Czytaj dalej Najpiękniejsze ujęcia 2018

Wielka Rafa Koralowa – relacja z powietrza

 

Żyjąc jeszcze w Polsce, próby określenia jak ogromna jest Australia działały co najwyżej na moją wyobraźnię:

Australia has 10,685 beaches. You could visit a new beach everyday for over 29 years.

Australia posiada 10 tysięcy 685 plaż. Mógłbyś odwiedzać nową plażę codziennie przez ponad 29 lat.

Australia is home to over 7, 000 native animal species. You could meet a new animal every day, for the rest 20 years.

Australia jest domem dla ponad 7 tysięcy rdzennych gatunków zwierząt. Każdego dnia, przez 20 lat mógłbyś poznawać nowe zwierzę. 

Czytaj dalej Wielka Rafa Koralowa – relacja z powietrza

Himalaje część pierwsza – kiedy nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem

 

I don’t think you’re going to fly today

 

Po trzech dniach spędzonych w Katmandu, światowej stolicy kurzu, jedyne o czym marzyliśmy to jechać dalej. Z biletami na lot krajowy do Lukli kupionymi kilka miesięcy wcześniej udaliśmy się o 4 rano taksówką na lotnisko, które było jeszcze zamknięte. Byliśmy na nim tylko my i małpy.

O 6:15 rano mieliśmy odlecieć pierwszym samolotem tego dnia w stronę Himalajów (w końcu na tej trasie istnieje niepisana zasada – albo lecisz pierwszym samolotem, albo żadnym). W rzeczywistości o 8 rano dostaliśmy wymarzone karty pokładowe i podjechaliśmy busem pod 14-osobowy samolot. Andrzej piszczał lecimy w Himalaje, lecimy w Himalaje, bo to miał być główny punkt całego wyjazdu do Nepalu. Zdążyłam zrobić zdjęcie maszyny, która miała nas zabrać na 2 860 metrów nad poziomem morza. Autobus się zatrzymał, kazali nam czekać – po pół godzinie padł komunikat, że wracamy.

Czytaj dalej Himalaje część pierwsza – kiedy nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem