Archiwum kategorii: Świat

To całe opowiadanie o podróżach nie miałoby większego sensu, gdyby nie Wy

Za mną 46 krajów

 

Znajomi ostatnio zapytali, czy „uwinę się” z odwiedzeniem reszty świata do 50-tki. Przypuszczam, że tak, jednakże w tym momencie zamiast na całokształcie skupiam się na kolejnym kroku, którym będzie rok 2020. O tym co przyniesie napiszę niebawem, dziś jednak cały tekst skradniecie Wy. Wy, czyli osoby bez których to całe opowiadanie o podróżach nie miałoby większego sensu. Fajnie, że tu jesteście! Za wszystkie wiadomości, które dotarły do mnie w tym roku, tak samo jak za komentarze i dopingowanie mnie do kontynuowania realizacji planu zwiedzenia wszystkich państw świata, z całego serca Wam dziękuję. 

Czytaj dalej To całe opowiadanie o podróżach nie miałoby większego sensu, gdyby nie Wy

Brunei – największa niespodzianka wypadu na Borneo

 

Dawno nie byłam w tak przygnębiającym miejscu jak Borneo. Kto by pomyślał? Lecąc do Chin nie spodziewałam się fajerwerków, ale na Borneo? Dostawałam tyle wiadomości od ludzi, którzy zazdrościli mi tego wyjazdu. Pisali o egzotyce, wspaniałych krajobrazach, które widzieli na National Geographic, bujnych lasach deszczowych Borneo, które znają tylko z książek i telewizji.

Jeszcze miesiąc temu opowiadałam wszystkim, którzy chcieli słuchać, że lecę na Borneo dla fauny i flory właśnie. Nie wiedziałam tylko, że spóźniłam się o jakąś dekadę, bo bardzo niewiele już jej zostało.

Czytaj dalej Brunei – największa niespodzianka wypadu na Borneo

Kiedy jedynym planem jest cieszenie się życiem

 

Pokonanie 6,800 kilometrów z Nowej Zelandii na Bali zajęło nam 9 godzin. Lotnisko Denpasar przywitało nas horrendalnie długą kolejką po pieczątkę Indonezji, którą dostaliśmy w końcu… po godzinie.

Dochodziła siedemnasta, a w dzielnicy Serangan oddalonej o kilkanaście kilometrów od lotniska czekał na nas, taką miałam nadzieję, piękny pokój z tarasem i widokiem na zatokę.

Czytaj dalej Kiedy jedynym planem jest cieszenie się życiem

Kupować, wyrzucać, konsumować

 

Mój parter nie musi robić dokładnie tego samego co ja, byle tylko mnie wspierał. Kiedy poszłam na pierwszą randkę z przyszłym mężem i wspomniałam o swoich planach, odpowiedział „a kiedy zwiedzisz już wszystkie kraje, to na emeryturze będziesz mogła wrócić do tych, które podobały Ci się najbardziej”. On do tej pory wie co powiedzieć, żeby mi zawrócić w głowie. 8 miesięcy później mięliśmy wyznaczoną datę ślubu.

Mieszkając w Szczecinie w latach 2012-2013 żyliśmy z jednej pensji z której opłacaliśmy czynsz, rachunki, wyżywienie i ogólnie „życie”. Czasem jakieś kino, knajpy, albo weekendowe wyjścia na gofry do Parku Kasprowicza. Na jednym z takich spacerów w tym parku się zaręczyliśmy.

Czytaj dalej Kupować, wyrzucać, konsumować